W dobie dwudziestego pierwszego wieku globalna informatyzacja sprawia że rynek usług staje się coraz bardziej konkurencyjny. Łatwość  z jaką firmy za pośrednictwem środków masowego przekazu docierają do klienta zmusza do wprowadzania szeregu innowacyjnych zastosowań mających na celu podniesienie konkurencyjności w stosunku do innych firm. Jednym z takich rozwiązań umożliwiających wyróżnienie się firmy na tle innych jest zastosowanie papieru  firmowego. Dzięki tej prostej metodzie firma odbierana jest jako bardziej profesjonalna. Papier firmowy sygnowany logo firmy, oraz zawierający jej dane kontaktowe ułatwia dotarcie do jak największej liczby odbiorców i rozpoznawanie firmy przez szerszy ich krąg. Papier firmowy jest w obecnych czasach podstawową taktyką stosowaną w celach marketingowych. Obok wizytówek i ulotek reklamowych papier firmowy jest najczęściej wybieraną formą promowania firmy. Drukarnie oferują cały szereg dodatkowych usług takich jak wykonanie kalendarzy, kartek samoprzylepnych, notatników, itp. Aby zyskać atrakcyjność w oczach odbiorcy firmy w celach promocyjnych chętnie wręczają kontrahentom  gadżety z własnym logo w postaci długopisów, smyczy do telefonów,  pendrive`ów, oraz innych charakterystycznych dla prowadzonej przez siebie działalności. Jednak to papier firmowy jest głównym sposobem promowania firmy ponieważ podstawową formą kontaktu jest nadal klasyczna korespondencja.

Stefan Żeromski  ,,Uciekła mi przepióreczka”

Opracowanie za: Elżbieta Kalemba- Kasprzak ,, Prometeusz z przepiórką. Dramaty Stefana Żeromskiego od Czrowica do Przełęckiego”

  1. Początek – skąd ucieka przepiórka

Przepiórka zaczyna się tam, gdzie skończyła się Róża: na tych samych polach puławskich, mniej więcej między Kurowem a Końskowolą. Historia tej komedii jest bowiem w jakiś sposób zakorzeniona
w „Epilogu” Róży, a właściwie już w „Sprawie VI”, czyli w ochronce Czarownica, którą po odzyskaniu niepodległości znakomicie możemy wyobrazić sobie jako miejsce kursów wakacyjnych dla nauczycieli.

Przepiórka wraca do Róży także motywem tej samej piosenki. W „Epilogu” Róży śpiewa ją Czarownic tuż przed pojmaniem i śmiercią, kiedy obserwuje uciekającego zbożem z maszyną Dana Grzesia:

,,Fale pszeniczne za nim zakołysały się, zrosły w jedno, zawarły. Pomknął jakoby przepiórka. Daleko, daleko strugą chwiejną wśród łanu przeleciał… [...] ….Czarowic przetarł oczy, rozejrzał się pilnie, daleko po falujących zbożach, po pszenicach, żytach, idących w kraj het-het… Ani śladu! Czarowic śpiewa radośnie, z głębi serca: Uciekła mi… boso… Uderzył go sołdat nahajką. Czarowic śpiewa dwakroć radośniej, z głębi serca: Uciekła mi przepióreczka w proso…”

Przełęcki jest (a przynajmniej może być) Czarowicem po latach -powiedzmy – kilkunastu. W tym „międzyczasie” upadła rewolucja, przetoczyła się przez Europę wojna światowa i Polska odzyskała niepodległość. Sporo jak na jeden, nawet heroiczny, życiorys. Przełęcki, docent fizyki, kontynuuje też w pewnym sensie ideę postaci Dana-wynalazcy, tylko już zmodyfikowaną i przystosowaną do czasu. Dojrzały męski wiek Przełęckiego odpowiada wiekowej chronologii pokolenia Czarowica i Dana. Jeżeli wyobrazimy sobie, że przeżyli obydwaj – docent z Przepióreczki może z powodzeniem stanowić kontynuację ich biografii. Mamy więc w Przepiórce do czynienia w jakiś sposób z tamtym mitem Prometeusza, tyle że mitem poddanym rewizji.

  1. Prometeusz z przepiórką, czyli nie tylko regionalizm

Rzecz jasna sztuka ma też swoją współczesną i pozaliteracką genezę, ujmowaną zresztą przez większość krytyków na pierwszym planie. Przełęcki zawdzięcza niewątpliwie swoje istnienie także Aleksandrowi Patkowskiemu, znanemu działaczowi oświatowemu, organizującemu na początku lat dwudziestych wakacyjne kursy nauczycielskie. Patkowski korespondował z Żeromskim, znali się także osobiście. Pozostawił w swojej autobiografii świadectwo dotyczące regionalistycznego kontekstu i okoliczności powstania Przepióreczki. Z jego punktu widzenia sprawa przedstawiała się tak: Od r. 1921 podjąłem żywszą akcję za organizacją pracy naukowej na prowincji w myśl postulatów Zjazdu Naukowego Kasy im. Mianowskiego w Warszawie, w którym brałem udział. W 1922 udało się zgromadzić w Sandomierzu spory zastęp uczonych polskich, działaczy miejscowych na kursie wakacyjnym, poświeconym ziemi, człowiekowi i pracy w Sandomierszczyźnie. Postawiłem sobie za zadanie spopularyzować idee francuskiego regionalizmu, o którym bardzo nikłe były wiadomości w naszej literaturze. Jeździłem
z odczytami, organizowałem zjazdy, wydawałem ulotki propagandowe. W roku 1923 nawiązałem bliższy kontakt ze Stefanem Żeromskim – początkowo w drodze korespondencji, a następnie osobisty.
Z ogromnym zainteresowaniem śledził Żeromski podejmowaną inicjatywę w zakresie organizacji kursów regionalnych w Sandomierzu, Zakopanem. Opowiadania o kursach w Sandomierzu, wspomnienia kieleckie (ojczym mój Stefan Przyłęcki, był kolegą szkolnym S. Żeromskiego) – sprawiły, że S. Żeromski przyznał się (z trudem) do napisania komedii pt. „Uciekła mi przepióreczka…” i ofiarował mi egzemplarz sztuki na parę miesięcy przed przedstawieniem. Miała być zachowana ścisła tajemnica, gdyż – jak
z wielką obawą i troską mówił S.Żeromski -sztuka ta nie będzie prawdopodobnie zrozumiana właściwie”

Regionalizm miałby być tak trudną do przyswojenia ideą? Chyba nie; podobnie jak nie musiała budzić znacznych wątpliwości akcja oświatowa i organizowane kursy, które miały sprzyjać rozwojowi nauki w regionie. Wątpliwości zatem dotyczyły chyba raczej dramatu jako takiego. Tutaj rzeczywiście mógł się autor spodziewać rozmaitych reakcji – przede wszystkim zresztą z tego powodu, że wszystkim jego dramatom stawiano ten sam zarzut – niespójności ideowej, rozchwiania w kompozycji, niekonsekwencji w konstrukcji i prowadzeniu postaci. Wprawdzie stało się akurat odwrotnie; jak pisał Stanisław Adamczewski: ,,Po ukazaniu się Przepióreczki na scenie i w książce zewsząd podziwiano mocną konstrukcję tego utworu.”

Marek Białota wiąże genetycznie Przepiórkę ze Snobizmem i postępem i traktuje ją jako dramat kontynuujący „myśl regionalistyczną Żeromskiego, która silnie wpłynęła na nasz międzywojenny ruch regionalistyczny”.

0 czym więc jest Przepiórka ?

Czarowic – prometejski rewolucjonista kończył dramat Róży piosenką o przepiórce. Wyzwolony Prometeusz – Przełecki poddany zostaje przez autora podobnej próbie ironicznego (choć przypadkowego) komentarza śpiewanego przez szkolną dziatwę. Bohater Róży śpiewa radośnie, uciekająca przepiórka wyraźnie symbolizuje „ucieczkę do wolności”. Bohater Przepióreczki doznaje konfuzji i znacznego psychicznego dyskomfortu, chociaż postępuje moralnie i szlachetnie i także sam świadomie ponosi koszty swego wyboru. Uciekająca przepiórka jest bardziej sygnałem nieuchwytności tego, co się dzieje, rzeczywistości wymykającej się ludzkim planom, pozornie przypadkowej kpiny losu.

Przepiórka  zbudowana jest na inwersji. Dokonujące się wyzwolenie Prometeusza nie jest prostym aktem odrzucenia więzów, raczej nawet jakby odwrotnie – dobrowolnego przyjęcia pewnych ograniczeń, mówiąc językiem Żeromskiego: wyrzeczenia się czegoś.

Problem wyzwolonego Prometeusza nie jest przecież tożsamy z problemem regionalizmu. Ten ostatni stanowi wprawdzie materiał fabularny, dostarcza ekspresji i formy dla wyrażenia nowej sytuacji bohatera i nowej konfiguracji starych mitycznych odwołań.

  1. 3. Temat dla komedii – o czym jest Przepiórka

Zapytajmy zatem jeszcze raz – o czym traktuje ten dramat? Inwersja zastosowana
w Przepiórce stanowi o komedii. Charakterystyczne dla tylu bohaterów pisarza wyrzeczenie się osobistego szczęścia dla sprawy tutaj zostaje odwrócone. Przełecki wyrzeka się sprawy (a ściślej – swojego udziału w sprawie) dla szczęścia jednostki i to nie swojego, a Smugonia. Dzieje się to na dodatek kosztem jego dobrego imienia, „złotej sławy”. Wychodzi na bubka, bo to jedyny sposób zniechęcenia Doroty. Jego szlachetność wymaga gry, maski, kostiumu. W tragedii maski i kostiumy dobierał los. Teraz, jak się wydaje, bohater ma wybór mniej tragiczny, a właściwie komiczny – między błazeństwem domniemanego kaprysu a powagą własnego image’u. Na skutek wyznania Doroty powstaje niebezpieczny rozziew między kreacją własnej osoby a dwuznaczną rolą społecznika-uwodziciela. Ten wizerunek, który wyłania się jakby niezależnie od intencji Przełęckiego, jest właściwą komedią. To, co docent postanowi zagrać, jest tylko sposobem wydostania się z tych niepomyślnych okoliczności; jest brawurową odpowiedzią skonstruowaną w tym samym języku – człowiek czynu, jakim niewątpliwie jest Przełecki, musi przyjąć, że najlepszą obroną w tym wypadku jest atak. No, powiedzmy, że na skutek tego wyboru czeka go coś w rodzaju śmierci cywilnej – skompromituje się w oczach kolegów i środowiska. Ale uratuje życie dwojga, a właściwie trojga zwyczajnych ludzi.

To jest właśnie komedia w sensie świadomości własnej sytuacji. Nie o śmierć tutaj chodzi, lecz o życie. Sytuacja, w której umiera się dla ideału, wydaje się klarowniejsza. Życie wymaga innego wysiłku i wcale nie gwarantuje sławy. Czasem trzeba nawet z tej sławy zrezygnować(Przełęcki musi zdobyć się na dystans do siebie oraz do sprawy

i świata. Ale też – w myśl praw ironicznego dystansu -Przełęcki musi i na swoje dzieło spoglądać z ironicznym uśmiechem). Ten ironiczny dystans zostanie ulubionym chwytem dramatycznym w połowie wieku XX. To bodaj ma na myśli Andrzej Kijowski, uznając Przepiórkę za dramat o znaczeniu przełomowym.

Poprzednio sprawa wymagała od bohaterów rezygnacji z osobistych spełnień. Szczęście
i nieszczęście mogło być tylko w bezwzględnym oddaniu sprawie.; „Sprawa” po wyzwoleniu wraca do normalnych, bardziej ludzkich rozmiarów, więc ważniejszy staje się człowiek i jego życie. Ostatni heroiczny gest Przełęckiego jest gestem afirmacji zwykłego życia Smugoniów i zwykłego trybu normalnej pracy (np. oświatowej). Patetyczny heroizm może się już zrealizować wyłącznie jako gra. Wiec Przełecki zostaje aktorem i reżyserem własnego scenariusza. Reżyseruje świadomie i z dużą znajomością ludzkich charakterów – tylko „na złość” profesorowie zechcą kontynuować dzieło kursów wakacyjnych. Problem polega więc wyłącznie na tym, aby wycofać się tak, żeby ich rozzłościć
i podrażnić ich ambicje. Negatywne emocje bywają potężniejszym motorem niż najlepszy pozytywny program. Komedia ludzka. Zło prowadzić może do dobra.

Komedia pokazuje narodziny nowego społeczeństwa. Przełecki jest w jakiś sposób jako bohater dramatu „transgresyjną” konstrukcją (postacią) między czasami niewoli a nowymi czasami wolności. Autor przeprowadza samotnego bohatera w nową rzeczywistość i każe mu tę rzeczywistość pozostawić własnemu biegowi. Nowe siły społeczne, jakie się ujawniają – wyłonią własne formy działania.

W osobie i roli docenta fizyki autor dokonuje pożegnania z bohaterem, którego kreował przez ponad dwadzieścia lat; rozstaje się z prometejskim herosem, który wcielał duchowe przywództwo i profetyczny wzorzec romantycznego pochodzenia. Przełecki odchodzi dobrowolnie i jego odejście ma budzić nostalgię, bo był bohaterem ukochanym we wszystkich swoich dotychczasowych wcieleniach. Żegna się też, używając przestrogi, że powróci, jeśli tylko dzieło społeczne zostanie zaniedbane – pozostawia więc sobie rolę czuwającego sumienia, ale schodzi ze sceny. Bezpośrednie działania są już udziałem innych, nowych bohaterów. Romantyczny bohater uciekając z pułapki absurdalnej sytuacji – zmienia miejsce, ale wyraźnie nie chce zmienić w oczach widza swojego szlachetnego obrazu. Widz ma wiedzieć, że gra to gra, a naprawdę szlachetność Przełęckiego i jego gest duchowy są bez granic. To pożegnanie, więc widz powinien odczuć nostalgię pożegnania z bohaterem. I to przestawia akcenty w całej sprawie i powoduje konfuzje i niejasności idei utworu w odbiorze. A przecież chodzi przede wszystkim o pożegnanie bohatera, nie o regionalizm. Chodzi o to, że w tym nowym społeczeństwie docent (w wersji tradycyjno-heroicznej) nie jest niezbędny. Ale schyłkowy Żeromski jest dużo bardziej wyrozumiały dla swoich bohaterów. Łagodzi tragiczną wizję świata, bo zrealizowana niepodległość wymaga akceptacji
i pozytywnego myślenia.

Skondensowana przestrzeń Przepióreczki zmienia zasadę, na jakiej do tej pory widz uczestniczył w poprzednich dramatach w dopełnianiu znaczeń scenicznej topografii i geografii. Sztuka ta posługuje się wprawdzie konkretem przestrzennym w konwencji realistycznej, ale właściwy punkt odniesienia stanowi tutaj nie płaszczyzna społecznego konfliktu i nie mit historyczny Polski, lecz autonomicznie traktowana przestrzeń sceniczna, której wypełnienie zależy od punktu widzenia bohaterów. To charakterystyczne, że wieś tym razem zostaje określona przestrzennie poprzez usytuowanie jej miedzy chałupą chłopską, w której mieści się szkoła, a ruiną zamkową – miejsca na dworek już tu nie ma. Przestaje on być elementem nie tylko krajobrazowym, ale przede wszystkim – znaczeniotwórczym. Jest już po micie Soplicowa. Do tego stopnia po, że tradycyjne świętości przedstawiają się dość podejrzanie i są traktowane z pewnym ironicznym (choć nie pozbawionym sentymentu) dystansem. O ruinach zamku na przykład mówi się jako o „naszej kochanej ruinie, kazimierzowskiej skorupie, własności tego biskupa-wisusa Pawła z Przemankowa”. Zmienia się także zasadniczo perspektywa dalszej, pozascenicznej przestrzeni. Fikcyjne pole odniesienia jest tutaj nie tyle dopełnieniem obrazu świata według realistycznego wzorca, ale raczej dosłownie traktowanym widokiem z narożnej baszty. Smugoniowa w chwili entuzjazmu mówi: „Widok z narożnej kwadratowej baszty nie da się z niczym porównać! Cały kraj pod nogami: lasy, rzeki, miasteczka, wsie… Zdaje się, że jeśli wzrok natężyć, to by się Warszawę zobaczyło…”.

Dla Przełęckiego jednak ten sam pejzaż oznacza możliwość zainstalowania systemu sygnalizacyjnego. W ten sposób sentymentalizm spotyka się z utopią, nadając rzeczywistości przedstawionej cechy mocno groteskowe. Pozostali bohaterowie, przyporządkowani tej nowej konfiguracji, też przechodzą szczególną ewolucję. Mamy więc chłopskie dzieci i wiejskich nauczycieli – edukujący się lud, dla którego perspektywa kraju jest niewątpliwie którąś z wersji widoku z narożnej baszty zamkowej. Dalej – samotna i skazana (jak należy przewidywać) na bezpotomne zejście z tego świata księżniczka; ten anachronizm klasowy, skazany na egzystencję wyłącznie w granicach arystokratycznego mitu, którego już jednak nikt poważnie nie traktuje. W kwestiach dialogu „nasza kochana księżniczka” pozostaje niebezpiecznie blisko „naszej kochanej ruiny”. I wreszcie profesorowie, miejska inteligencja, która wyraźnie ma przejąć spadek po dworkowych bojownikach narodowej sprawy. Ale profesorowie zasiadają teraz w ławkach szkolnej izby, a regały wspornikowe wykorzystują jako szafki do przechowywania swoich teczek, szlachetna zaś idea kursów wakacyjnych dla nauczycieli zaczyna w pewnym momencie funkcjonować jako element romansowej intrygi.

Jeśli jednak tę sztukę traktuje się jako diagnozę społeczną, nie jest ona wcale anachroniczna. Niezależnie od tego, czy przyjmiemy, że wyraża ona myśl o śmieszności idei społecznej czy też żal
z powodu niemożliwości zrealizowania społecznej utopii z powodu ludzkiej niedoskonałości – będziemy musieli uznać, że ani utopia społeczna, ani kompromitacja idei społecznej nie były w latach dwudziestych (ani nie są dziś) anachronizmem. Jest to przecież komedia bez happy endu problemowego, choć ma happy end fabularny. Jej problemowe zakończenie bez zakończenia przemieszcza się
z przestrzeni realnej w metaforyczną i ironicznie potraktowaną przestrzeń edukacyjną. Dopełnia się ona interpretacyjnie w postulacie pracy i duchowego doskonalenia się. Ale postulat ten nie może zostać spełniony w ramach wyznaczonego przez akcję sztuki świata przedstawionego. Przepióreczce co chwilę grozi ześliźnięcie się albo w nachalną i banalną tezę, albo w rozdzierający melodramat, albo wreszcie
w utopijny świat powszechnego szczęścia, fundowanego na darze księżniczki i intelekcie profesorów.

4. Forma

Najważniejsza w Przepiórce jest jej komediowość. Nie komizm jako taki, ale komediowość jako cecha gatunkowa dramatu. Komediowość ta jest bowiem przede wszystkim sprawą światopoglądową. I tu rzeczywiście mógł się autor obawiać, że nie zostanie zrozumiany właściwie, albo wcale nie zostanie zrozumiany, bo czy monumentaliści pisywali komedie? Nie było takiego wzorca recepcji, choć był wzorzec komedii romantycznej (ale dość odległy). A zatem jaką komedię pisze ostatni monumentalista?

Można powiedzieć, że Czarowica i Przełęckiego łączy to samo doświadczenie ornitologiczne
- uciekający ptak. Mityczny Prometeusz nękany był – jak przystało herosowi w myśl zasady decorum
-przez orła. Dobrym prawem komedii swojemu Prometeuszowi zamiast orła przypisuje autor przepiórkę. Prometeusz z przepiórką wydaje się specyficznie polskim (a może właśnie regionalnym?) wcieleniem heroizmu.

Wszystko daje się tu przecież uzasadnić nie tylko na poziomie skojarzenia znaków, ale

i pewnych całości znaczących wyższego rzędu. Zresztą obydwa ptaki pojawiają się już
w międzywojennych dyskusjach w metaforycznej argumentacji za i przeciw bohaterowi
komedii. Odpowiadając na zarzuty Czesława Jankowskiego zawarte w artykule pod charakterystycznym tytułem: Ten, któremu przepióreczki uciekają…, Helena Romer-Ochenkowska pisała: „Przepióreczka uciekła, ale orzeł został”. Najważniejsza w recepcji dramatu była dla niej różnica pokoleń
i manifestowany przez młodych nowy romantyzm pracy:

,, Nigdy bardziej nie wyszły na jaw różnice pokolenia przed- i powojennego, a może jeszcze ściślej starych pozytywistów, wyszkolonych na wzorach francuskich encyklopedystów i młodych, odrodzonych romantyków.”

Ta komedia bliska jest dramatowi i kontynuuje tradycję (także poprzez orientację
tematyczną na biologię lub cywilizację) charakterystycznej dla drugiej połowy XIX wieku poważnej komedii bez komizmu, która stanowi główny przedmiot zainteresowania pozytywizmu i Młodej Polski. Ten nowy komediodramat traktowany jest wówczas jako wyraz nowoczesności, która w planie poetyki wyraża się poprzez stopniowe rozmywanie się granicy między dramatem, sztuką a komedią.

Przepióreczka zdecydowanie należy do regularnego, charakterystycznego dla przełomu wieków XIX
i XX, typu dramaturgicznego z wszystkimi jego głównymi cechami: błyskotliwym, niemal na pointach budowanym dialogiem, wyrazistymi typami bohaterów, akcją rozgrywającą się w niewielkim odcinku czasu, jednością miejsca, wreszcie tematem zorganizowanym fabularnie wokół sprawy kursów wakacyjnych dla nauczycieli i zawiłej relacji osobowej między głównym animatorem całej sprawy
a kursantką z jednej- oraz sponsorką imprezy – z drugiej strony.

Po szczęśliwym rozstrzygnięciu sprawy wolności państwa bohater Żeromskiego stoi wciąż przed tym samym problemem: jak zrealizować ideę? Tyle że teraz jest to problem przede wszystkim poznawczy. Praktyka poznania przekłada się na poetykę dramatu, ale przekłada się w rejestrze komediowym. Komedia oznacza tu jednak coś więcej niż reguły poetyki; jest estetyką, jak poprzednio tragedia, jest także pewną deklaracją światopoglądowo-poznawczą. Najszlachetniejsze usiłowania człowieka realizują się poprzez chwyt komediowy, bo okazują sie podszyte komedią od samego początku. Może tak, jak historia najnowsza w ogóle. Nierozpoznana, źle rozpoznana sytuacja prowadzi do tragikomedii i w planie czysto ludzkich relacji (Dorota i księżniczka zakochane w docencie), i w planie rzeczywistości historycznej (niechęć chłopów do ruin zamkowych i ewentualnego  ich odbudowania).

Szlachetność i pożytek pomysłu nie tłumaczą się w szerszym historycznym

i społecznym ujęciu. Są anachronizmem, bo świat się zmienił (za którym to faktem świadomość uczestniczących w tych zmianach nie nadąża; nie dlatego, iżby byli niewydolni umysłowo, ale zmiany są zbyt głębokie i szybkie, a także „nieatrakcyjne” z punktu widzenia dotychczas uprzywilejowanych w hierarchii społecznej). Ale to sam autor zwraca na to uwagę. Komedia Przełęckiego odkrywa tylko mechanizm komediowy poważnych społecznych przedsięwzięć. Przełecki jest tu głównym bohaterem, chociaż wyrzekając się romansu, nie cierpi nadmiernie (większym problemem jest konieczność rezygnacji z bezpośredniego udziału w pracach); nie musi umierać, po prostu wyjeżdża. Bez niego dzieło może być realizowane lepiej, bo z większym zaangażowaniem w nie (a nie w zupełnie inne rejony) pozostałych osób. Po Przełęckim pozostaje tylko przesłanie jego „obyczajów”. Honor. Ale komedia nie jest konstruowana na etosie; etyki potrzebowała tragedia. Komedia potrzebuje formy, poza którą nie może się zrealizować. Odczucie komediowości znacznie bardziej zrośnięte jest z formą i regularnością, niż odczucie tragizmu. Komedia nie istnieje poza formą regularną. I wydaje się, że autor w tym wypadku po prostu zawierza formie. To ona jest tutaj głównym wehikułem prawdy. Forma bowiem staje się wyrazem i gwarantem ładu, nowego porządku świata, w którym śmierć nie stanowi już (nie musi stanowić) atrakcyjnej idei.

Ewolucja dramatu Żeromskiego idzie w kierunku doskonałości technicznej nie z powodów doskonalenia warsztatu, czyli nabywania coraz większych umiejętności pisarskich. Raczej doskonałość warsztatu potrzebna jest, żeby móc tę na nowo rozpoznaną (a raczej chwytaną na gorąco w trakcie rozpoznawania) sytuację bohatera i świata przedstawić. Tylko reguły dramatu mogą utrzymać spójność tego obrazu światu, który wyraża się poprzez reguły konstrukcji- jako sensowna całość jest on do uratowania tylko pod warunkiem ich zachowania.

Żeromski rozpoczyna historię szyderstwa w polskim dramacie z dość szczególnych pozycji filozoficznych, które najdobitniej pokazują, do jakiego stopnia pisarz ten przynależy jednocześnie do dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej formacji kulturowej. W osobliwy sposób pozostaje wierny swemu myśleniu i bohaterom; nawet tym, z którymi się żegna. Specjalne światło na tę sprawę rzuca informacja zawarta w rękopisie Przepióreczki. W autorskiej wersji rękopiśmiennej sztuka ta została zaopatrzona w motto zaczerpnięte z Myślini Trentowskiego. Brzmi ono następująco:

,,Tak żyj, abyś nigdy i w niczym bóstwa w twej piersi nie splamił. Tak działaj, jak Bóg-człowiek, to jest dozwól przybijać się do krzyża za prawdę, za piękność, cnotę, za świętość i wolność, za istotne dobro religii i polityki, za światło, prawo i postęp, za ojczyznę i umiejętność. Poświecenie i ofiara są twoją powinnością, lecz pierwej poznaj to dobrze, za co chcesz dać gardło, ażebyś nie był – miasto Boga-człowieka godnym politowania szaleńcem lub głupcem.”

W podtytule zaś komedia została określona trzema pojęciami zaczerpniętymi z tego samego autora: Uciekła mi przepióreczka, czyli różnia – jednia – różnojednia. Na ogół nie przywiązywano specjalnej uwagi do tych pominiętych w wydaniu elementów. Ale Trentowski był ważną dla Żeromskiego lekturą.

Filozofia jedności Bronisława Trentowskiego jest filozofią wiecznego działania. Odrzuca ona dualistyczne przeciwstawienie sobie materii i ducha, proponując w to miejsce „trójcę”, która rozwiązuje się w jedności. Jest to w jakimś sensie adaptacja systemu heglowskiej dialektyki, a podstawowe pojęcia owej trójcy: różnią, jednia, różnojednia – wzór swój mają w klasycznej triadzie. Stanowią one trzy czynniki poznania, którym odpowiadają: rozum (jako rozumowa różnią przeciwieństw), umysł (jako umysłowa jednia przeciwieństw) i mysł (mysłowa różnojednia przeciwieństw).

Zawiła, specyficznie archaizująca terminologia Trentowskiego mocno utrudnia dzisiaj kontakt
z jego myślą, choć niewątpliwie stanowi o jej oryginalności. Ostatecznym celem filozofa jest tutaj uniwersalne pogodzenie empiryczności ze spekulacją. Ten moment właśnie może decydować o zainteresowaniu Żeromskiego dawnym autorem. Dla Żeromskiego jednak atrakcyjne w tej filozofii musiało być przede wszystkim ujecie procesu poznania w powiązaniu z kategoriami etycznymi. We wstępie do Mysimi, z którego pochodzi także owo zaniechane w druku motto Przepióreczki, znajdują sie następujące wskazówki:

,,Na czym polega moralność? Na tym, ażeby jaźń ludzka żyła i działała godnie samej siebie, tj. jak bóstwo z niebios. [...] Nie lękaj się śmierci, bo jaźń twoja, to bóstwo z niebios, umrzeć nie może. Lepsza śmierć ziemska tysiąckrotna niż wiekuiste spodlenie bóstwa twej piersi niecnotą, nieświętością lub niewolą.”

Owe – jak je autor określa – „etyczne rozkaźniki” znakomicie pasują do poprzednich dramatów Żeromskiego. Przepióreczkę określa przecież inny nakaz, warunkujący poświecenie i ofiarę – poznanie. „Pierwej poznaj to dobrze, za co chcesz dać gardło…”. Dewizą tej sztuki jest wpisany w nią imperatyw poznawczy, mający teraz zdecydowane pierwszeństwo przed imperatywem moralnym, tak charakterystycznym dla poprzednich dramatów.

5. Wyzwolenie Prometeusza, czyli zejście ze sceny

Przepiórka ujawnia wysoki stopień świadomości teatralnej jej autora nie tylko poprzez koncepcję całości, ale także przez postać głównego bohatera.

Jeżeli uznamy, że to jest sztuka o poznaniu – w nowej sytuacji nowego społeczeństwa nawiązująca do tradycji romantycznej także poprzez ironię oraz wątek prometejski, to bohaterowie sztuki przedstawią nam się w dwóch paralelnych układach: Przełecki -Dorota – Smugoń i Przełecki – Księżniczka – Dorota. Pierwszy wydaje się przypominać sytuację z Róży (Jan – Krystyna – Benedykt/Dan). Drugi – z udziałem obydwu kobiet jest jak ironiczna replika pierwszego i stanowi o komedii poprzez deheroizację bohatera.

Kto podejmuje w tej wersji rolę Pandory? Księżniczka czy Dorota Smugoniowa? Pytanie wcale nie jest takie pozbawione sensu, jakby się mogło wydawać. Księżniczka ze swoim „posagiem” jest wersją, którą z pewnością nie pogardziłby Witkacy. Dorota zdaje się pozostawać bliżej tradycyjnej wersji mitu (czemu autor pomaga, nadając jej imię, które znaczy przecież „dar Boga”), w dodatku Smugoń znakomicie realizuje wersję Epimeteusza. Z drugiej strony – księżniczka jako pokusa „poświęcenia siebie” dla sprawy – to nadzwyczaj atrakcyjne z punktu widzenia komedii rozwiązanie sytuacji Przełęckiego-
Prometeusza (musiałby zmienić emploi i zostać swoim bratem). To możliwy przecież scenariusz dla komedii traktowanej tak bardzo serio. Gdzie naprawdę przebiegają granice   spraw i poświęceń? co jest serio, a co trochę dla żartu? czy istotnie nasze własne zachowania wynikają wyłącznie z naszej woli i przekonań, czy i jaki wpływ na przebieg spraw publicznych mają nasze indywidualne „obyczaje”? Te i kilka podobnych pytań można wciąż zadawać temu dramatowi, niezależnie od realiów, w których się on
rozgrywa.

Przy wszystkich formalnych cechach kompozycji zamkniętej, poznawczo utwór pozostaje otwarty. Reguły dobrze zrobionej sztuki zapewniają spójność wizji świata, podczas kiedy pragnienia i dążenia bohaterów – działają w odwrotnym kierunku. Nawet rygorystyczne zasady kompozycyjne nie likwidują udziału czegoś irracjonalnego

i nieprzewidywalnego; ba, nawet jakby zakładają, że to irracjonalne musi się jakoś
w ludzkich poczynaniach ujawniać, także zresztą pozytywnie (w dużej mierze idea kursów dla nauczycieli jest realizowana za pomocą irracjonalnych czynników: zapału, poświęcenia, itp.). Komplikacje, jakie mogą wyniknąć ze szlachetnych uniesień, choćby pośrednio, należą więc jakoś do porządku świata. I Przełecki zostaje postawiony

w sytuacji strażnika tego porządku, co jednak nie znaczy, że musi się wyrzekać miłości czy szczęścia osobistego, czy ukochanej kobiety. Nie jest to chyba sztuka o wielkim poświęceniu uczuciowym docenta, bo przecież tak naprawdę ten docent niewiele poświęca w sensie uczucia. Mógłby wprawdzie wdać się w romans ze Smugoniową, ale nie jest to miłosne uniesienie, które poraża i nie pozwala mu spać po nocach. Raczej miły epizod, który zresztą temu ulubieńcowi kobiet zdarza się (jak można zasadnie przypuszczać) nie po raz pierwszy. To już większą pokusę (choć to brzmi jak herezja) mogłaby stanowić księżniczka…
I doprawdy, gdyby się Przełecki tak bardzo chciał poświęcić, to miałby tu piękne pole do popisu – „sprzedałby się” księżniczce za kursy wakacyjne i remont zamku; utratę wolności osłodziłby mu widok dzieła kwitnącego tak, jak sobie był wymarzył. Dorota i w tym wypadku byłaby uratowana dla swojego małżeństwa… A złota sława docenta nie doznałaby większego uszczerbku niż w przypadku rozgrywanej przez niego „komedii zaparcia się siebie”. Wie, że tylko wzbudzając do siebie niechęć, może ocucić Dorotę z niewczesnej namiętności, więc wychodzi na to, że tylko poświęcając swoją „złotą sławę”, może ewentualnie uratować małżeństwo Smugoniów. Cała sprawa dotyczy więc dylematu honoru w tym sensie, że docent musi z siebie zrobić idiotę, a przynajmniej człowieka niestałego w zamiarach. Natomiast z uczuciami, szczególnie miłosnymi z jego strony, nie ma to wiele wspólnego. Czuje niewątpliwie sympatię do Doroty i jej męża i dlatego robi to, co robi. Świadomie, bo przecież jest obiektem ironicznej interpretacji niewątpliwie bliskiej romantycznym koncepcjom.

Z dwu zasadniczych realizacji: ironii słownej i ironii sytuacyjnej-w Przepiórce autor korzysta jednocześnie. Cały trzeci akt zbudowany zostaje na efekcie ironicznym.

W kontekście dotychczasowej twórczości autora chętniej odczytywano przecież ten środek ekspresji jako wyraz tragizmu sytuacji bohatera. Przełecki został tragicznym bohaterem w komedii, kontynuatorem problemu ofiary i wyrzeczenia, wzorem jego powieściowych i dramatycznych poprzedników -Judyma, Czarowica, Sułkowskiego.

Ironia pełnić może wiele funkcji. Niezależnie od tego, czy jest śmieszna, dowcipna, czy nie, w najbardziej uniwersalnym zastosowaniu występuje jako wehikuł prawdy. W ten sposób język retoryczny wyraża tęsknotę do skonstruowania lingua universalis. Żeromski zdaje się świadomy tych możliwości działań między językami właśnie: np. romantycznego heroizmu i racjonalnego entuzjazmu.

Heroizm schodzi więc w tej sztuce na piętro zwyczajnych ludzkich zachowań; nawet sytuacja społeczna już go nie wymaga. Istnieją bowiem pewne mechanizmy czy instytucje państwowe, rządowe, które wspomagają działania dawniej skazane wyłącznie na ofiarność ludzką. Prywatny ofiarodawca, który kaprysi i bardziej mu zależy na osobistym afekcie niż dziele, które chce wspomagać, może zostać – jak księżniczka – z ruiną i zawiedzioną nadzieją. Najwięcej wygrywa Smugoń, ale czy mu to na zdrowie wyjdzie, trudno powiedzieć. Przełecki łaskawie przydziela mu żonę (którą ten już ma) i pracę, której sens przecież Smugoń rozumie, więc tak na dobrą sprawę nie wiadomo , czy aby Przełęcki

w swojej wspaniałomyślności nie idzie trochę za daleko (rozdając hojnie dobra, które tak naprawdę do niego nie należą) i czy nie jest on aby jedynym anachronizmem tej sztuki…

Poznawcze możliwości tego dramatu dotyczą w równym stopniu zarówno natury ludzkiej i rzeczywistości, jak i funkcjonowania formy dramatycznej. Przełęcki jako wyzwolony
z tragedii Prometeusz w swojej wolności bohatera komedii dysponuje przede wszystkim rolą, maską, scenariuszem. I autor nie musi się właściwie troszczyć o jego psychologiczne i realistyczne prawdopodobieństwo, bo to nie jest prawdziwa (wzięta z życia) postać. To bohater dramatu, który musi ideę prometejską przenieść z tragicznego doświadczenia niewoli i walki do komediowego rozpoznania świata wolności. Przed abstrakcją broni go paradoksalnie aktorstwo; ostateczni więc swoją wolność realizuje, schodząc ze sceny.

sie
21

Dj

Mowa pozornie zależna w kontekście „Czarnych skrzydeł”

Kaden bardzo często dokonuje przeróbek swoich tekstów. Najciekawsze są dzieje pierwszych dwóch części „Czarnych skrzydeł”: Leonory i Tadeusza. Pierwsze ich „wydanie” wydrukowane zostało w rocznikach 1925-26 Świata i do tego stopnia różni się od „właściwego”, pierwszego wydania z roku 1928-29, że można mówić o dwóch osobnych utworach. Zmiany dokonane zostały począwszy od nagłówków a skończywszy na fabule, kompozycji i stylu. Sensacyjne są już zmiany fabularne: wiec lidera Mieniewskiego w Osadzie górniczej ma przebieg zgoła sielankowy, nie ma atmosfery przedstrajkowej, Duś- przynajmniej w początkach- nie dybie na życie lidera, Leonora nie przeżywa konfliktów w rodzaju: tu- miłość, tam- obowiązek, Falkiewicz w ogóle nie ma, tzw. Życie wewnętrzne postaci nie jest nazbyt urozmaicone, no i dawka sadystyczno-masochistyczna jest całkiem niewinna.

Język „Czarnych skrzydeł” wiąże się ściśle z pewnym chwytem, przejętym z nowelistyki francuskiej schyłkowego naturalizmu i z biegiem czasu coraz to wyłączniej panującym w twórczości Kadena, z chwytem, który- gdyby strawestować znaną formułę filozoficzną- dałoby się ująć tak: nihil est In fabula, quo non fuerit prius In capitale dramatis persona (w skrócie nf). Modyfikacje tego stylu u Kadena zostały poczynione właśnie pod kątem zrealizowania tego chwytu. Te zaś dadzą się sprowadzić do wspólnego mianownika, Wójcicki nazwał to zjawisko mową pozornie zależną. Chodzi o to, że tradycyjny chwyt kompozycyjny Victora Hugo, Balzaca i Zoli, polegający na założeniu, że autor jest wszechwiedzący, zaczął na gruncie nowel Maupassanta ustępować miejsca innej całkiem zasadzie: tej, że autor wie ściśle tyle, ile opowiadający w pierwszej osobie swe przygody kreowany narrator. Ten czysto nowelistyczny chwyt kompozycyjny zaczął przenikać do powieści. W nowych już, nie „kameralnych” lecz „symfonicznych” warunkach jakości fabuły, chwyt ten może być stosowany dwojako: albo w ten sposób, że owa postać główna zachowuje przez cały czas w swoim ręku wyłączny przywilej obserwacji i interpretacji swego nowego terenu  działania, że jej działanie oparte jest na ustawicznym konstruowaniu hipotez roboczych i na stosowaniu ich ze zmiennym szczęściem; albo też- jak w „Czarnych skrzydłach”- świat widziany kolejno oczyma każdej postaci. W tym drugim wypadku zatraca się to, co jest tak pasjonujące w odmianie pierwszej: forma literacka jako wyraz doświadczenia społecznego jednostki.

Co oznacza termin: mowa pozornie zależna?

W mowie pozornie zależnej chodzi o to, aby mówić niby od siebie, a jednak wiernie cytować ową treść wewnętrzną postaci bez osobistego angażowania się.  Mamy sześć zasadniczych odmian mowy pozornie zależnej: trzy „odśrodkowe” i trzy „dośrodkowe”. „Odśrodkowe”  tj. takie, które całkiem tkwiąc w aurze postaci, wyłaniają się z niej w kierunku „auktoryzacji”, mają to do siebie, że autor w nosi od siebie pewną „poprawność” składniową i- częściowo- leksykalną, wreszcie nieobowiązujące i niekonsekwentne marginalia interpretacyjne; postać wnosi swój intelektualny i uczuciowy stan posiadania- i autor w niczym tego stanu poprawić nie może. Stosownie do tego, jaka dana postać jest, możemy od  niej usłyszeć rewelacje lub banały, wypowiedziane- odpowiednio utemperowanym przez autora- językiem soczystym, anemicznym lub jedną z wielu odmian intelektualnego. Odwrotnie, „dośrodkowe” tym się odznaczają, że autor wnosi od siebie analizę zjawisk tak staranną, na jaką go tylko stać; narzędziem tej analizy jest oczywiście język zintelektualizowany; jednakże w tym cieście autorskim tkwią heterogeniczne rodzynki- słowa i zwroty postaci; one to mogą sprawić kurczenie się analizy autorskiej nie tylko ilościowe, lecz i jakościowe, ponieważ analiza autorska musi się w jakiś sposób liczyć z syntaktyczną i leksykalną autonomią języka postaci.

Zatem jaka jest mowa pozornie zależna i czego jest funkcją na gruncie obu wydań „Czarnych skrzydeł” Kadena?

Już pierwszy rzut oka pozwala nam stwierdzić, że mamy tu do czynienia z bardzo swoistą odmianą chwytu „odśrodkowego”, takiego mianowicie, który ograniczając ingerencję autorską do ostatecznego minimum nadaje jej równocześnie cechę wszędobylstwa: nic bez mojej kontroli odbyć się nie może, ale też nic wam za sprawą mojej kontroli nie grozi.

Bardzo dziwna to metoda. Z jednej strony- kult autentyczności, posuwający się aż do udzielania każdej postaci przywilejów autorskich, z drugiej zaś strony żaden passus nie może się obyć bez autorskiego stylistycznego- a więc i merytorycznego- imprimatur, czyli  jednak oceny, jednak interpretacji. Obiektywizm autora jest tak daleko idący, że pozwala panoszyć się subiektywizmowi postaci, siebie zaś sprowadza do funkcji przewodniczącego, udzielającego kolejno głosu.

Na gruncie żywej mowy mają uzasadnienie:

  • Powtórzenia
  • Wyodrębnianie okoliczników przyczyny w osobne zdania
  • Kompozycja gradacyjna
  • Elipsa

Z żywą mową wiąże się chwyt posługiwania się cudzysłowem intramonologowym.

MOWA POZORNIE ZALEŻNA U KADENA JEST ZATEM FUNKCJĄ CHWYTU NF!

Kompozycyjne następstwa chwytu nf i mowy pozornie zależnej:

Następstwa te są ogromnie interesujące. Naprzód dotyczą one perspektywy czasowej „Czarnych skrzydeł”. W cyklu tym mamy:

a)absolutne unikanie inwersji czasowej

b)absolutne unikanie hipotaktycznego układu elementów czasowych

c)względne unikanie elips czasowych

Z chwilą, gdy autor odbiera „głos” jednej postaci, natychmiast oddaje go drugiej i już wyłącznie za jej pośrednictwem widzi i ocenia rzeczywistość świata fabuły. W zasadzie też każdy etap musi być jakościowo odmienny od sąsiadujących z nim, poprzednich i następnych, skoro dana postać, odgrywająca w tej chwili rolę, nie jest identyczna ani z przedmówcą, ani z tą postacią w stosunku do której „przedmówcą” jest ona sama. Wszelka inwersja jest wykluczona . Wszelkie potrzeby retrospekcji mogą być zaspokojone tylko na drodze  referowania retrospekcyjnych myśli poszczególnych postaci- tych, które w danym momencie pełnią „dyżur”. Wykluczone są też zbyt częste elipsy. Zmiana  „dyżurów” odbywa się albo wówczas, gdy postać A wdaje się w rozmowę z postacią B lub spotyka się z nią w przestrzeni, umożliwiającej współudział jednej i drugiej postaci w jednym i tym samym wydarzeniu, przy czym postać B bezpośrednio usuwa   pierwszą z dotychczas zajmowanej przez nią pozycji uprzywilejowanej, albo gdy rola postaci- że tak powiemy- umiera „śmiercią naturalną”, lub wreszcie, gdy autor uznaje za stosowne zakończyć bądź rozdział, bądź- co u Kadena jest często tym samym- kwestię. Wykluczony jest wreszcie wszelki symultanizm: wydarzenia układane są zawsze sukcesywnie, prawie nigdy obok siebie. Do innych następstw chwytu nf należy również behawiorystyczna konstrukcja postaci: nic poza doraźnym impulsem i doraźną na ten impuls reakcją Kadena nie interesuje, nawet dj nie pomoże

KADEN I JEGO EKSPREJONISTYCZNY LIRYZM:

Kaden realia- szczególnie takie, które da się fotografować, uchwycić na płytę gramofonową, dotknąć, powąchać- gromadził z pasją; równocześnie jednak lirycznego charakteru swej wizji rzeczywistości gruntownie nie przebudował. W sumie mamy u niego do czynienia z ogromnie interesującym montażem. Z jednej strony autor gwarantując każdej postaci swobody, przysługujące jedynie nowelistycznemu narratorowi, zachowuje dla siebie szczątek przywileju interpretacji formie „hebla” mowy pozornie zależnej; z drugiej jednak strony nie tylko nie rezygnuje ze swej lirycznej, ekspresjonistycznej zachłanności w interpretowaniu rzeczywistości, ale dając  jej ujście na terenie każdej dramatis personae i w jej imieniu ustawicznie mieszając ze sobą dwa różnogatunkowe empiryzmy, zapewnia temuż ekspresjonizmowi niesłychaną i niczym już nie skrępowaną ekspansję.

Twórczość Kadena nie może być również rozpatrywana w abstrahowaniu od zjawiska społecznego, zwanego „legionami” i od języka tej formacji społecznej.

sie
21

Podkład autobiograficzny. Akcja opowiadania oparta jest na przeżyciach autora. Zaciągnął się w 1881r.w Londynie jako drugi oficer na drewniany barak ‘Palestine’ (stary, nędzny stan).Miał płynąć z węglem do Bangkoku, przewożąc dodatkowo rozdzielnice i kondensatory.  Kapitan i pierwszy oficer byli już po 50-tce. Kłopoty statku (choroba załogi, naprawy, długi postój), wuj namawia go na rezygnacje. Po długim okresie statek wyrusza, ale węgiel zapala się w ładowni i następuje wybuch. Załoga przesiadła się do innych statków, a płonący wrak pozostawiono na wodzie.

‘’Młodość’’, to pierwszy z 4 utworów, w których narratorem jest Charlie Marlow.(‘’Jądro ciemności’’, ‘’Lord Jim’’, ‘’Gra losu’’). To  od tej pory specyficzny dla C. styl narracji.

Istnieją różne hipotezy pochodzenia Marlowa. Badacze anglosascy wskazują na jego pokrewieństwo z narratorami w utworach H. Jamesa, a też z XVIII wieczną powieścią angielską (głównie Sterne). Badacze polscy- na analogie z gawędą szlachecką.

Bardziej skłania się w stronę metody Jamesa. Chwyt podstawionego narratora, zastępcy autora. Jego metodę określa się mianem techniki ‘’punktu widzenia’’ (point of view  technique). Można powiedzieć, że C. opisuje nie wydarzenia, ale ich odbicie w zwierciadle określonej psychiki. Rzadko stosuje narrację w pierwszej osobie; w zasadzie autor zachowuje u niego pełną kontrolę nad tym co opowiadane. Tam zaś gdzie jest ta narracja, bohater jest świadkiem, a nie rzeczywistym bohaterem.

U C. występują zmiany perspektyw czasowych, z których opowiadający spogląda na własne i cudze dzieje( tego nie ma u Jamesa). Marlow jest też inaczej niż u J. ustawiony w strukturze utworu. Nie jest zwierciadłem, ale źródłem światła i zarazem obserwatorem. To, że jest  głównym lub jedynym dostarczycielem wiadomości czytelnikowi, sprawia, że różnica między jego postawą  i poglądami ,a postawą i poglądami jakie chce czyt. Zasugerować autor, jest bardzo subtelna, choć zwykle widoczna. Jest to ważne, bo M. to nie tylko opowiadacz i współbohater, ale też SĘDZIA MORALNY( sąd jego to taki, który jest wyrokiem podpisanym przez autora). CZYLI PODOBIŃSTWO DO JAMESA NIE JEST WIELKIE< JAK TEŻ PODOBIEŃSTWO DO GAWĘDY(u C. Marlow to ironista)

Marlow to pomost między lit. realizmem i bezstronnością, a postulatami zaangażowania moralno-ideowego, które odziedziczył po  polskich romantykach. Podstawiony narrator jest bardziej autentyczny niż narrator bezosobowy i wszechwiedzący, opowiada tylko o tym co widział i wie, jest zwykłym człowiekiem, jak czytelnik. Powieść staje się dzięki niemu ‘’technicznie prawdopodobna’’. Autor zachowuje dystans, a jego wyręczyciel nie jest zobowiązany do obiektywizmu, może wyrażać swoje poglądy.  To, że rezygnował z autorskiej wszechwiedzy było też wyrazem sceptycyzmu , C. był przekonany o niemożliwości poznania motywów ludzkiego postępowania. Marlow nie ma wglądu w psychikę innych bohaterów, domyśla się tylko sprężyn ich działania.

M. relacjonuje fikcyjnym słuchaczom swe wspomnienia, zastanawia się nad czynami innych, szuka sensu i ocenia opisywane fakty. Wciąga w to zajęcie czytelników, pobudza ich wyobraźnię i aktywizuje poczucie moralne.

*w ‘’Młodości’’ M. opowiada zdarzenia z okresu własnej młodości i spogląda na nie z dwóch perspektyw: ówczesnego uczestnika i dzisiejszego. ‘Obaj’ dyskutują z opinią wuja na temat służby na ‘Palestine’. Zgodni są jedynie co do właścicieli statku, ale w innych kwestiach ich sądy są odmienne.                 *Młody- przygoda, ryzyko, smak życia    * Starszy-ironia wobec własnej brawury, przekonanie o trwałości poczynań ludzkich to dla niego miraże młodości, uczucie żalu, czas wiary w te miraże był najlepszym okresem życia.   Opowiadanie krytykowano, jako apologię wysługiwania się kapitalistom( Kott, Sinclair), była to bardzo powierzchowna lektura. Ironia wobec właścicieli jest tutau przecież oczywista. Na tę krytykę odpowiedziała Maria Dąbrowska.

5. ‘’Jądro ciemności’’

Tło historyczne. Brak tu nazw geograficznych , ale oczywiste jest, że akcja toczy się w Brukseli i Kongo Belgijskim.

  • Nowela ukazała się po raz pierwszy w 3 odcinkach( nr luty-kwiecień 1899) w <<Blackwood’s Magazine>>
  • Był jednym z pierwszych głosów na temat okrucieństw jakich dopuszczali się w prywatnej posiadłości króla Leopolda II jego wysłannicy( zmusiło to króla do powołania specjalnej komisji śledczej i ostentacyjnego usunięcia najbardziej rażących form ucisku).
  • Tzw. WOLNE PAŃSTWO KONGO było wtedy pod władaniem Leopolda II, a głównym zainteresowaniem Europejczyków była kość słoniowa i kauczuk. Do ich eksploatacji powołano Belgijska Spółkę Akcyjną do Handlu z Górnym Kongo. Dla Murzynów skutki jej działalności były fatalne(wyniszczenie gospodarcze i demograficzne-40%mniej). Palenie wsi, ściąganie danin, egzekucje opornych, obcinanie kończyn, posługiwanie się plemionami ludożerców do uzyskania danin-to formy postępowanie z miejscową ludnością.

Konstrukcja opowiadania. Glos Marlowa ponownie możemy utożsamić z głosem C. Choć też dzieli go pewien dystans z autorem i nie powinno się tego robić.

ü  Dystans ten ujawnia się głównie w ironii(np. 1. M .twierdzi, że nie potrafi kłamać, a robi to w rozmowie z narzeczoną Kurtza, 2. Twierdzi ,że podbój ziemi, który nie jest rzeczą piękną może odkupić tylko idea, a wszystko co później opisuje jest oskarżeniem tej idei ‘postępu i cywilizacji’,  itp.)

ü  Plan chronologiczny: na początku współczesność, następnie opowieść Marlowa i kolejny powrót do współczesności

ü  Konstrukcja narracyjna: taka sama jak w ‘Młodości’’, Marlow opowiada o swoich dawnych przeżyciach w gronie przyjaciół.

Realizm i symbolika. Krytycy zwracali uwagę nad zbieżnością między podróżą do wnętrza czarnej Afryki i tajemniczej głębi psychiki ludzkiej oraz dwoma poematami ukazującymi wyprawy bohaterów do piekieł ‘’Eneida’’ Wergiliusza i ‘’Boska Komedia’’ Dantego. Pisze się o trzech płaszczyznach akcji noweli: *podróż opowiadającego w głąb lądu(wyłącznie środki realistyczne-opis oglądanych osiedli, stacji handlowych), *odkrycie nieprawości politycznych i społecznych(obok realistycznych opisów występują liczne symbole-ostrzeliwujący okręt francuski to metafora kolonialnej polityki siły), *dotarcie Marlowa do tajni własnego umysłu(głównie alegoria). W momencie gdy Bruksela zostaje ukazana jako ‘’pobielany grób’’, a w biurze są dwie kobiety-Parki, snujące nici ludzkich żywotów- JEST OCZYWISTE, ŻE MAMY DO CZYNIENIA Z UTWOREM SYMBOLICZNYM.

Wymowa polityczna-nowela zawiera potępienie łupieżczej działalności siewców ‘’białej cywilizacji’’. Marlow sugeruje, że Murzyni są prostsi i szlachetniejsi. Ludożercy na statku mają hamulce moralne, których nie posiada Kurtz i inni.

Bogactwo obrazowania wytwarza nastrój grozy, przez powtarzanie motywów stylistycznych oraz przez nagromadzenie powiązanych ze sobą symboli. Tytułowa ‘’ciemność’’- jest symbolem naczelnym(zmierzch zapadający na początku opowiadania). Krytycy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, czego jest ona symbolem?

ü  Część sądzi, że ZŁA, lecz nie można znaleźć żadnych argumentów potwierdzających tę tezę.

ü   Inni utożsamiają ją z brakiem, próżnią( też nieprzekonujące)

ü  Ciemność-jako symbol zła i niebezpieczeństwa jest odwiecznym symbolem w sztuce. Jest też symbolem tajemnicy, niewiadomego, niezbadanego-czyli potencjalnie groźnego i niszczącego.

ü  C. nie miał zaufanie do wszystkiego co żywiołowe- sądził, że pobudki ludzkiego działania są często irracjonalne i tajemnicze, wnętrze ludzkiej psychiki jest więc podwójnie mroczne: nieznane i niebezpieczne.

ü  Największą ciemnością umysł człowieka jest otoczony wtedy, gdy rygory, na których straży stoi przyzwyczajenie, strach przed skandalem, ulegają nadwyrężeniu, przez fakt znalezienia się w obcym, pełnym pokus otoczeniu.

Kurtz. Podróż geograficzna i psychologiczno-moralna- przebiegają jednocześnie (im głębiej w głąb Afryki, tym dalej we wnętrza własnego umysłu). Kurtz- postać reprezentatywna( składa się na niego cała Europa),Glowa pełna planów, idealista(to różni go od chciwych pielgrzymów), inteligentny, zdolny-poddany próbie moralnej-wynik przeraźliwy.

Pozbawiony rygorów okazał się niezdolny do pozostania wiernym podstawowym zasadą międzyludzkiego współżycia. Dzicz podsunęła mu możliwość bezkarności, wydobyła na jaw jego cechy tyrana. Władza zawróciła mu w głowie, możliwość panowania nad ludźmi zastąpiła mu wszystkie inne formy obcowania z nimi. Opętanie władzą połączone z misją cywilizacyjnego porządku uczyniły z niego typowy okaz FASZYSTY. ‘’Wytępić te wszystkie bestie’’- dopisał pod swoim górnolotnym referatem o podnoszeniu dzikich na wyższy poziom kultury.

Idealizm przerodził się w kult własnej osoby i potęgi. Energia i pracowitość przybrały kształt chciwości.  K. stał się bóstwem dziczy, rodzajem arcyludożercy, a jego pierwsze pobudki były czyste i wyniosłe. Postać ta symbolizuje niebezpieczeństwo ukryte w sercu cywilizacji europejskiej( sprzeczność między punktami wyjścia i dojścia). Ostatnie słowa ‘’Zgroza! Zgroza!’’ są momentem, w którym K. uświadamia sobie straszliwość swoich postępków i deprawację umysłu. Można skojarzyć postać K. z Aleksandrem Wielkim- hołdy wśród barbarzyńców, chciał uchodzić za bóstwo i gdy zachorował wstał z łoża aby utopić się w rzece(ciało boga musiało zniknąć), jednak żona odnalazła go po śladach i umarł jako zwykły człowiek.

Marlow. Tu ważne jest jego spojrzenie na ludzi. Stara się wniknąć w głąb ich psychiki oraz do swojej własnej. Trudne, bo to człowiek gadatliwy i niezbyt skłonny do introspekcji. Trudne pyt.: skąd biorą się hamulce moralne, działające przy braku środowiskowych nacisków? I jakie jest podłoże poczucia wspólnoty z innymi ludźmi? Wspólnoty, która dżentelmen M. czuje wobec dzikusów i konającego sternika-Murzyna, ale nie wobec kolonistów.

Współistnienie altruizmu z pogardą, szlachetnych intencji i podłych czynów wprawia M. w pełne przerażenia pomieszanie. Tracą swoją oczywistość zasady postępowania, którymi do tej pory M. się kierował. Ratunku szuka w pracy, bo zasady jej dobrego wykonania nie zmieniają się. Symbolem tego jest stara książka ‘Badania dotyczące pewnych zagadnień marynarskich’’, w której rozczytuje się młody Rosjanin. Nie wystarcza to jednak do zachowania pionu moralnego, bo łączy się z zamykaniem oczu na inne sprawy.

Wartość opowiadania. M. stwierdza, że słuchacze mogą w całej sprawie zobaczyć więcej, niż widział on sam. Za to następne zdanie przerywa opowieść M., stwierdza, że narrator był od dłuższego czasu niewidoczny, był tylko głosem. To ironiczny fragment, który ilustruje jakie trudności sprawiał C. podjęty temat. Często krytykowano utwór za tajemniczość i niejasność. Te utrudnienia i niejasności pochodzą stąd, że M. od początku opowieści interpretuje i komentuje całość afrykańskiej wyprawy. Jego komentarz jest realistycznym odbiciem procesu odtwarzania zdarzeń z pamięci i jednoczesnego wyciągania z nich morału. Dlatego część badaczy twierdzi, ze M. jest niepotrzebny i tylko przeszkadza w rozumieniu.  Be niego jednak utwór byłby uboższy. Na początku noweli zostaliśmy uprzedzeni,, sens epizodu otaczał z zewnątrz opowieść, która tylko rzucała nań światło-jak blask oświetla opary’’.

Kolejne opowieści w tomie: ‘’Amy  Foster’’(problem masowej emigracji chłopów polskich zwłaszcza z najuboższych terenów-Podhale- do Stanów Zjednoczonych innych krajów-tutaj historia Janka, który wyrzucony zostaje przez fale morskie na brzeg Anglii…), ‘’Tajemny wspólnik’’(motyw fabularny to nieumyślne zabójstwo marynarza przez pierwszego oficera-zdarzenie autentyczne), ‘’Książę Roman’’(postać autentyczna, pisarz spotkał go w przeszłości, bojownik o wolność Polski, który przeistacza się z nieszczęśliwego wdowca w bojownika, postawa wierności bez nadziei powodzenia), ‘’Frezja z siedmiu wysp’’(dramat, oparty na autentycznych wydarzeniach, studium o 4 wadliwych miłościach, jedna z najlepszych postaci kobiecych C., nie ma tu zagadnień moralnych –typowych dla pisarza).

6.Conrad w Polsce

Na zainteresowanie jego twórczością wpływa polskie pochodzenie pisarza i bliskość treści moralno-ideowych, którymi jego dzieło jest przesycone.

Syntetyczne omówienie  polskiej kariery Conrada dał Stefan Zabierowski.

Pierwsze wzmianki ukazały się w 1896r( identyfikowały go jako Polaka). Pierwsza publikacja książkowa to – ‘’Lord Jim’’1904. Pojawiły się zarzuty o zdradę ojczyny-emigracja (Eliza Orzeszkowa). Lata II wojny przyniosły wzrost zainteresowanie jego twórczością-była to popularność moralisty, pisarza prób i poświęceń, ideologa heroizmu i honoru. Wystąpienie Kotta po wojnie, gdzie stwierdza,  że C. jest zwolennikiem istniejącego porządku społeczno-ekonomicznego i zasadę wierności ‘niewolników’, sprawia, że znika z planów wydawniczych. Zmiana dopiero w 1955r.

sie
21

Problemy moralne. Nie wypierał się miana moralisty. Wytworzone środki wyrazu artystycznego służyły mu do przekazywania swoistej wizji dylematów i powinności moralnych człowieka. Uważał,  że prawdy o moralnej istocie czynów nie da się na drodze introspekcji, że trzeba ją śledzić oczyma innych: stąd wielość perspektyw narracyjnych. Dodatkowo wielość perspektyw czasowych miała pomóc dojść do sedna sprawy. *Ocena czynu przez jego wykonawcę nie jest nigdy przyjmowana jako wniosek- podlega zestawianiu z osądami innych.  Konfrontacja sądów z wyobrażeniami bohaterów. *Ideały moralne C. : wierność , honor, lojalność, wytrwałość, odwaga, przyjaźń.

*Są głosy, że C. poddawał raczej krytyce te ideały, bo to ludzie ustalili co dobre, a co złe –sami będąc istotami słabymi. Wszystkie ideały są tylko robieniem dobrej miny do złej gry, w najlepszym razie borykaniem się z chwiejnością ludzkiej natury.

*Po drugie, dążenie do ideału niesie ze sobą ryzyko klęsk i wypaczeń. Dla C. wartości nie były splecione z powodzeniem życiowym.

*Nie był moralistą(nie podawał czytelnikowi gotowych rozwiązań), ale dążył do moralnych odkryć. Nie można więc twierdzić, że poddawał krytyce te wartości.

Rozmiary i różnorodność dorobku. Problemy, które  utworów nazwać nowelami, a które opowiadaniami. Przyjmuje się 150stron za górną granicę objętości noweli. Takich utworów napisał C. 28. Różnorodna objętość, tło , tematyka oraz sposób narracji. Wiele z nich wydają się utworami słabymi, pisanymi z myślą o czytelnikach czasopism, w których ukazywały się. Choć niekoniecznie, bo np. ‘’Tajfun’’, to arcydzieło. Większość pisana jest w konwencji opowiadania włożonego w usta osoby. Problematyka. Wszechobecny konflikt między egoizmem a altruizmem,

liczne plakaty zapowiadające jego wewnętrzną przemianę.

Opowiadania zostały zebrane z 7 tomach (jeden pośmiertny). Wydaje się, że jedyną zasadą kompozycyjną jest kolejność ich powstawania. Bardziej uporządkowany jest tylko tom ‘Młodości’’- tu opowiadanie ‘Jądro ciemności’’ i krótka powieść ‘U kresu sił’.

Można utworzyć kilka grup tematycznych: malajskie tło wczesnych powieści( ‘Karain’ i ‘Laguna’), wspomnienia z Kongo (‘Placówka postępu’ i ‘Jądro ciemności’), powieści polityczne( ‘Donosiciel’ i ‘Anarchista’), epoka napoleońska (‘ Pojedynek’, ‘’Gospoda pod Dwiema Wiedźmami’, ‘Dusza wojowniczka’), z tomem ‘Ze wspomnień’ łączy się ‘Książę Roman’, charakter autobiograficzny (‘Młodość’, ‘Jądro ciemności’, Uśmiech fortuny’), morze jest tłem prób moralnych (‘’Młodość’’, ‘’Tajfun’’, ‘’Falk’’, ‘’tajemniczy wspólnik’’, ‘’Opowieść’’), konflikt między mężczyzną, a kobietą( ‘’Powrót’’, ‘’Jutro’’, ‘’Frei z Siedmiu Wysp’’, ‘’Plantator z Malty’’).

W jego opowiadaniach brak obyczajów i zdarzeń ze współczesnego życia( tylko 3 nowele dotyczą spraw aktualnych-dwie nieudane).

Często akcja toczy się na marginesie społeczeństwa( np. emigracja, anarchiści).

Trzymanie się z dala od współczesnej tematyki społ.-obyczajowej można tłumaczyć na dwa sposoby.

1.Biografia-całe życie spędził na peryferiach społeczeństwa(dziecko zesłańców, marynarz, emigrant, pisarz mieszkający w prowincjonalnym odosobnieniu).

2. Polegał w swojej twórczości nie na wyobraźni, ale na obserwacji, musiał więc niepewnie się czuć w materiale aktualno-obyczajowym. Słaba znajomość życia na lądzie uniemożliwiała mu znajdywanie sytuacji typowych, symbolicznych. Dlatego umieszczał swoich bohaterów w warunkach egzotycznych lub izolowanych. Nie zadowalał się on ukazywaniem wycinka rzeczywistości, ale dążył do podejmowanie problemów o doniosłości ogólnej, przede wszystkim moralnej. Bliska aktualność kryła w sobie zbyt wiele przypadkowości aby umożliwić uzyskanie wrażenia sytuacji typowej i koniecznej. Dlatego umieszczał swoich bohaterów w warunkach egzotycznych lub izolowanych. Nie można jednoznacznie ocenić nowel C. Jego dorobek jest nierówny i różnolity.

Tematyka morska. Uznawany jest C. powszechnie za pisarza marynistycznego, choć utwory o tej tematyce stanowią mniejszość w jego twórczości. Sam autor oburzał się za to na krytykę. Tylko w 4 rozwój wypadków dyktowany jest przez czynniki pozaludzkie (sztormy, dziurawe lub uszkodzone statki, tajfuny). Chodzi tu nie o przygody, lecz o ukazanie reakcji bohaterów na opisywane wybryki żywiołów. Umieszcza on swoje postacie, każąc im przechodzić próbę sił fizycznych i moralnych, stawiać czoła wyzwaniu rzucanemu przez przyrodę i własną słabość. Najbardziej popularne utwory morskie to ’’Tajfun’’ i ‘’Smuga cienia’’. Bohaterami obu są dowódcy statków; ośrodkiem wydarzeń w obu przypadkach jest reakcja kapitanów na kataklizmy- tajfun i długotrwałą ciszę, która unieruchamia żaglowiec. ‘’Tajfun’’- napisany w formie bezosobowej, epicko-obiektywnej i wstrzemięźliwej narracji. ‘’Smuga cienia’’- to opowieść-wspomnienie głównego bohatera. Różne są tutaj kreacje kapitanów (pierwszy –prostoduszny i pobawiony wyobraźni, drugi- inteligentny i potrafiący się wczuwać w nastroje innych). Marynarskie tło pobudza wyobraźnię i przykuwa uwagę czytelnika oraz stwarza sytuacje psychiczne i międzyludzkie laboratoryjnie uproszczone. Morze jest u Conrada nie tylko tłem, ale i symbolem wolności od ziemskich powikłań. Jedna z postaci Josepha mówi: ‘’Morze jest najświętsze, bo nie ma królów, księży i tyranów…’’.

Powieści kobiece. Do 1911r. głównymi bohaterami powieści C. są mężczyźni. W późniejszej twórczości kobiety częściej wysuwają się na plan pierwszy. Dotyczy to zwłaszcza powieści. *’’Gra losu’’- Flora de Barral jest tutaj ośrodkiem zawiłej fabuły.                               *’’Zwycięstwo’’- postać Leny stoi w centrum tej powieści.

*’’Ocalenie’’- pani Travers jest przyczyną oszołomień i błędów Lingarda .

*’’Złota strzała’’- Dona Rita de Lastaola  jest feralną heroiną w tej powieści.

Wszystkie poza ‘’Zwycięstwem’’ są uznawane za słabsze w dorobku pisarza . Krytycy miłość nazwali ‘’niewdzięcznym tematem Conrada’’. Krytycy zestawiają go z mieszczańskimi powieściopisarzami XIX wieku , a on do tej tradycji nie należy. Czytelnik polski przyzwyczajony przez klasyków naszej lit. (Sienkiewicz, Prus, romantycy) do szlacheckich tradycji obyczajowych i właściwych im stereotypów miłosnych zachowań, przyjmuje C. heroiny i ich wielbicieli ‘’jak dobrych znajomych’’.

Tradycje społeczno-kulturowe. Nazywał siebie ‘’polskim szlachcicem’’. Nie miał bowiem nic wspólnego z dominującym w zachodniej Europie mieszczaństwem. Dawał wyraz niechęci do tego stanu. Krytycy zarzucali mu ‘’obsesyjne’’ zajmowanie się sprawami honoru , które dla kultury szlacheckiej są pierwszoplanowe. Podobnie jak motywy: wierności, odwagi, kultu przyjaźni. * Sprawy majątkowe zajmują u niego niewiele miejsca. Nie interesują go mieszkania Białołęka, domy, posiadłości które posiada

*Natomiast sporo jest o problemach honoru i godności osobistej, wierności dobrowolnie przyjętym zobowiązaniom, bezinteresownej przyjaźni i lojalności- nietypowych dla lit. ang. tego okresu.* Wśród zalet charakteru, doniosłe miejsce zajmują cnoty, które zwykło się nazywać żołnierskimi. Owe cnoty przejawiają zwykle marynarze. Autor, którego czytywał od mała C. stawiał zawód marynarza obok zawodu żołnierza. Cnoty żołnierskie zaś wywodzą się z kodeksu rycerskiego.* W Tych tradycjach był dwojaki stosunek do kobiet: albo jest ona piastunką najcenniejszych wartości, albo dziewką- rozkosz nicą , seksualnym zwierzęciem. U C. to zwykle odmiana pierwsza. *Z pojęciem szlacheckości łączy się też myśl o pogardzie dla pracy zarobkowej, a szczególnie fizycznej. U C. ODWROTNIE, widzimy wyraźny kult pracy, a nikogo nie traktuje z większym sarkazmem niż tych, którzy się od niej starają wykręcić. *Nie ma też u niego poczucia wyższości stanowej.                                                                                                                                                          Działo się tak dlatego, że normy moralne i ideały osobowe ulegały w XIX  wieku oderwaniu od ich klasowych podstaw.   Sam C. jej ideały, wzorce i stereotypy przejął z tradycji- częściowo rodzinnej, częściowo literackiej. W procesie oderwania od społ. Powiązań uległy one oczyszczeniu, stały się ideałami nie stanowymi ale ogólnoludzkimi.                                                                                         

Psychologia i Typy. Obserwacja postępowanie ludzi w sytuacjach kryzysowych, wymagających zasadniczych decyzji, badanie okoliczności podejmowania takich decyzji, analizowanie reakcji otoczenia na doniosłe czyny bohaterów, śledzenie ukrytych źródeł zwycięstw i klęsk moralnych, ukazywanie wpływu poczucia winy na psychikę i zachowanie- w te treści psychologiczne bogata jest twórczość C. Nie można go jednak nazwać pisarzem psychologicznym.

  • Jego bohaterowie są wyraźnie TYPAMI, nie wyjątkowymi indywidualnościami i umieszczani są w sytuacjach mających też znamiona typowości. Bohaterowie-typy, działający w typowych sytuacjach ‘ostatecznych’, ukazują w symbolicznym streszczeniu rodzaje wyborów, przed jakimi człowiek musi stawać i decyzji, jakie może podejmować. Dla C. istotne są tu nie jednostkowe, szczególne motywacje, ale moralno-społeczne okoliczności i konsekwencje postępowania.
  • W przeciwieństwie do innych powieści psych. Nacisk położony jest na to, co go z innymi ludźmi łączy, a nie co dzieli. Mimo ,że jego czołowe postacie są często samotne i mają gorzką świadomość tej samotności.
sie
21

Tradycje literackie. Conrad był pisarzem angielskim, niewiele zawdzięczającym tradycją literatury, w której zajął miejsce jednego z czołowych prozaików nowoczesnych. Spośród Anglików najsilniej oddziałał na niego Shakespeare . Bardziej wpłynęły na niego dwie inne literatury: polska lit. romantyczna i francuska proza realistyczna. Wiele charakterystycznych problemów moralnych i moralno-społecznych, typy bohaterów, przyroda jako współgrające tło ludzkich nastrojów i losów, podniosła retoryka rozważań filozoficzno-politycznych- przeszły do jego twórczości z dzieł Słowackiego, Mickiewicza i pomniejszych romantyków(sam jego ojciec). Wpływ ten ujawnia się rzadko w zapożyczeniach, dotyczy raczej ogólnych kategorii myślowych i wyobrażeniowych.  Z lit. francuskiej wpływ można dostrzec w sprawie literackiego rzemiosła. Wzorem odpowiedzialności za słowo i dążenia do realistycznej sumienności wobec przedmiotu był dla Josepha G. Flaubert i jego uczeń Guy de Maupassant . U tego drugiego podziwiał ‘’dokładny a wibrujący życiem, baczny a pozbawiony zarówno subiektywizmu jak i uczuciowości naturalizm, jego trzeźwe ,wszystkowidzące, beznamiętne, co najwyżej ironiczne- widzenie spraw ludzkich’’.  Te wpływy są widoczne zwłaszcza we wczesnej twórczości. Później C. wytworzył własny typ narracji, z charakterystycznym motywami podstawionego narratora, który jest często i  współbohaterem, oraz licznymi przestawieniami czasowymi. Widzimy u niego symbiozę elementów poetyki realistycznej z tradycjami romantycznymi. Widać też u niego wpływy innych pisarzy- H. Jamesa, A. France’a, F. Dostojewskiego. James, mistrz subtelnej analizy moralno-psychologicznej i kunsztownej kompozycji fabularnej, wpłynął na C. ukazywaniem zdarzeń przez pryzmat określonej świadomości. France, nieufny sceptyk i ironista, nieufny wobec natury ludzkiej i całej tradycji Rousseau, był C. bliski w swojej krytycznej postawie intelektualnej. Dostojewski za to , podejmujący problemy filozoficzne, polityczne i moralne, ale wyznający przeciwstawne C. poglądy, prowokował do ostrej polemiki, której głównym przejawem jest powieść ‘’W oczach Zachodu’’.

Książki ‘’Szaleństwo Almayera’’, ‘’Wyrzutek’’, ‘’Siostry’’ – niedokończone, nowele ‘’Opowieści niepokojące’’ oraz ‘’Murzyn z załogi  Narcyza’’- to książki, które można określić jako próby znalezienia przez C. właściwej drogi twórczej.

W ‘’Szaleństwie’’ i ‘’Wyrzutku’’ znajdziemy zapowiedzi typowej dla niego problematyki: konflikt kultur, samotność jednostki, odpowiedzialność moralna, zderzenie złudzeń i rzeczywistości, współodpowiedzialność za innych ludzi. Za to budowa jest prosta, a kwiecisty styl ześlizguje się czasem w banał. Są obie te powieści ‘’w duchu epoki’’, charakterystyczny dla fin de siecle’u nastrój zniechęcenia i upadku, dominują plakaty rozkładu i śmierci, bujne, egzotyczne tło symbolizuje drapieżną- przeciwludzką  żywotność przyrody.

‘’Siostry’’ to spojrzenie z perspektywy Rosji na cywilizację Zachodu.

W ‘’Murzynie’’ wprowadza C. po raz pierwszy narrację pośrednią: zdarzenia opowiadane są przez jednego z członków załogi. Jest on jednak jeszcze nie określony i sztuczny( bo praktycznie wszechwiedzący). Symbolizuje głos zbiorowości. Tylko ten jeden raz zbiorowość jest bohaterem utworu C.

Pierwszymi utworami uznanymi przez krytyków za dojrzałe i typowe są nowele: ‘’Młodość’’ i ‘’Jądro ciemności’’. Za najważniejsze powieści uchodzą ‘’Lord Jim’’ i ‘’Nostromo’’, ‘’Tajny agent  i  ‘’W oczach Zachodu’’.

*Druga z wymienionych, to najobszerniejsza i pisana z największym wysiłkiem powieść C. Jedyna, która zawiera obraz społeczeństwa wyimaginowanego: akcja toczy się w fikcyjnej republice środkowoamerykańskiej. Burzliwe dzieje bohatera są niejako metaforycznym streszczeniem historii kapitalizmu w krajach półkolonialnych. Odkrywamy też echo polskich spraw. Oskarżenie świata ‘’interesów materialnych’’ połączone z krytyką rewolucyjnego populizmu. Dodatkowo złożoności fabuły towarzyszy skomplikowany tok narracji.

*‘’Tajny agent’’- makabryczna powieść o londyńskim prowokatorze. Przedmiotem ironii są tutaj przedstawiciele istniejącego porządku i zwolennicy jego burzenia. Akcja toczy się w bezdusznym, niszczącym ludzkie więzi mieście.

*‘’W oczach Zachodu’’ jest również powieścią ponurą i niewolną od makabry. Mniej tu sarkazmu ,a więcej gniewu, pogardy i litości. Genewski nauczyciel języków- narrator- Anglik , patrzy ‘’oczami Zachodu’’ na los rosyjskich emigrantów. Powieść obfituje w dramatyczne napięcia uczuciowe. Podejmuje w niej C. problem winy i kary. Mottem powieści są słowa siostry straconego rewolucjonisty, w których odnajdujemy echa Ustępu III części’ Dziadów’ .

sie
21

1.Życie Conrada ( część czwarta)

Kongo

W korespondencji z ‘wujenką’ przybierał pozę filozoficznego ryzykanta, wujowi powiedział coś poważnie o  ‘misji cywilizacyjnej’, której cząstką miał się stać. W Matadi najdalszym porcie na Kongo, już podczas dwutygodniowego pobytu , nastrój uległ zmianie. Notował to w dzienniku. Pisał, że nie ma zamiaru zawierać znajomości z ‘białymi’. Wyruszył razem z karawaną  w 30km marsz do Kingshasy. Ciężkie warunki, upał, odpady , moskity, brak świeżej wody, trupy murzynów. K. sam zapadł na atak febry( 17 tyg. przerwy). Gdy dotarli okazało się, że parowczyk ‘Florida’, którym K. miał dowodzić został rozbity. Zamiast kpt. Został mianowany pierwszym oficerem na szalupie parowej., która wyruszyła w górę Kongo. Na pokładzie był dyrektor Spółki. Po dotarciu i kilkudniowej przerwie ,wyruszono w drogę powrotną, zabierając ciężko chorego kierownika stacji( umiera w drodze). Kapitan statku rozchorował się i Konrad objął dowodzenie. Jego relacje ze Spółka nie układały się dobrze, o czym pisał do stryjenki. Po 4 atakach febry i rozczarowaniu ,postanawia zerwać umowę i wrócić do Londynu. Pozostaje tylko rozgoryczenie po ‘’cywilizacyjnej misji’’. W 1891r. przez rok odchorowuje wyprawę( miesiąc w szpitalu). Pesymizm nie pozwala mu się niczym zająć i dopiero po 14 miesiącach wraca na morze. Pływa kliperem pasażerskim ‘Torres’, znanym z szybkich rejsów do Australii. Tam poznaje Johna Galsworthy’ego, przyszłego głośnego pisarza. Odwiedza rodzinę ,a po powrocie posada na statku ‘Adowa’, który nigdy nie wypływa i tu porzucił swoje ostatnie marynarskie stanowisko. W 1894 umarł wuj Bobrowski, więź z Polską uległa osłabieniu. Konrad otrzymał spadek, co zapewniło mu niezależność przynajmniej na kilka lat. W tym czasie ukończył rękopis ‘’Szaleństwa Almayera’’, który zadedykował wujowi , a następnie wysłał go wydawcy.  Powieść ukazała się pod pseudonimem ‘’Joseph Conrad’’ rok później. Zachęcany przez nowych przyjaciół, zaczyna pracę nad kolejnym dziełem ‘’Wyrzutkiem’’, który ukazuje się w 1896r. Mógł sobie na to pozwolić dzięki pieniądzom zostawionym u przez wuja, a dodatkowo stan jego zdrowia nie zapewniał mu pracy na statku. W tym samym roku Conrad żeni się z Angeliką Jessie George, urzędniczką  15 lat młodszą od niego( pochodziła z niezbyt zamożnej rodziny mieszczańskiej, nie była dobrze wykształcona, ale za to opiekuńcza, gospodarna, cierpliwa i odznaczająca się dobrym humorem). Wyjechali do Bretanii, gdzie Joseph pracował nad nowelami i powieścią ‘’Ocalenie’’.  Spotkała go tragedia finansowa, krach przedsiębiorstwa, w które włożył wszystkie posiadane oszczędności. Zmusiło go to do zarobkowania na bieżące potrzeby. Jego życie miało wreszcie tryb jednostajny, choć pełne było kłopotów, chorób , kryzysów i załamań nerwowych. Mieszkał w wynajmowanych domach na prowincji angielskiej w odległości godz. Lub mniej od Londynu. Urodzili się mu dwaj synowie.                                              Treścią jego życia było pisanie. Z ogromnym wysiłkiem wśród rozterek. Był pisarzem wyjątkowo dbałym o kształt artystyczny swoich utworów. Zarazem był twórcą pracującym niesystematycznie, nerwowo, w stanach natchnieniowego uniesienia. Pisał powoli, trudność sprawiała mu angielszczyzna. Był świadomym celu kunsztownym stylistą ,ale pisał w języku , którego uczyć się zaczął będąc prawie dorosłym mężczyzną. Do końca życia mówił z cudzoziemskim akcentem. Ukończenie każdej książki odchorowywał, a pracować musiał nieustannie pod groźbą potrzeb. Pożyczał od przyjaciół , otrzymał nawet specjalną zapomogą rządową. Miał reputację twórcy wybitnie uzdolnionego, ale jego książki rozchodziły się słabo i honoraria otrzymywał niskie.  Ogłasza w Tyc latach: ‘’Murzyna z załogi ‘Narcyza’ ‘’, ,, Opowieści niepokojące’’, ,, Lorda Jima’’, ,,Młodość- Jądro ciemności-U kresu sił’’ , ,, Nostroma’’, ,,Zwierciadło morza’’ , ,,Tajnego agenta’’, ,,Sześć opowieści’’ , ,, Ze wspomnień’’, ,,W oczach Zachodu’’.  Sukces odniósł powieścią, która nie należy do najciekawszych ‘’Chance’’( Pol. ‘’Traf’’). Wielki dziennik amerykański  <<New York Herald>> zapoczątkował druk tej właśnie powieści w odcinkach.  Wreszcie spłacił długi i pozbył się kłopotów materialnych. W 1914r. wyjechali do Polski na zaproszenie teściowej poznanego niedawno młodego literata. Przyjechali do Krakowa gdzie zastała ich mobilizacja więc po paru dniach wyjechali do Zakopanego , aby trzymać się na uboczu wojennego zamieszania. Groziło im internowanie, ale udało się sprawę załatwić. Dwumiesięczny pobyt pozwolił ponownie zagłębić się pisarzowi w polskie sprawy polityczne i literackie. Po powrocie do Anglii ponownie popadł w apatię. W ty czasie ukazuje się ‘’Zwycięstwo’’ i ‘’Wśród prądów’’. Napisał też jeden ze swoich najlepszych utworów ‘’Smugę cienia’’. Dłuższa opowieść wydana w 1917r., dedykowana Borysowi Conradowi. W 1916r. złożył w brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych memorandum w sprawie odbudowy niepodległej Polski z dostępem do morza pod protektoratem Anglii i Francji.                                                                            Ostatnie lata były bardziej urozmaicone. Nadal wydaje: ‘’Złotą strzałę’’, ‘’Korsarza’’, ‘’Tajnego agenta’’ i jedyny w życiu przekład komedii Brunona Winawera ‘’Księga Hioba’’. Poświęca sporo czasu na stosunki towarzyskie, gości w swoim domu coraz więcej Polaków. Zainteresowany był sprawami Polski, zajął się też tłumaczeniem swoich utworów na polski. Odbywa wycieczkę na Korsykę, spędza miesiąc w Stanach Zjednoczonych. Odmówił przyjęcia ofiarowanego mu przez króla Jerzego V tytułu szlacheckiego. 3 sierpnia 1924umiera na atak serca. Zostaje pochowany na cmentarzu w Canterbury.    Pośmiertnie wydano jeszcze tom nowel ‘’Opowieści zasłyszane’’, niedokończoną powieść ‘’Suspense’’ i tom artykułów ‘’Ostatnie szkice’’.

Kongo

W korespondencji z ‘wujenką’ przybierał pozę filozoficznego ryzykanta, wujowi powiedział coś poważnie o  ‘misji cywilizacyjnej’, której cząstką miał się stać. W Matadi najdalszym porcie na Kongo, już podczas dwutygodniowego pobytu , nastrój uległ zmianie. Notował to w dzienniku. Pisał, że nie ma zamiaru zawierać znajomości z ‘białymi’. Wyruszył razem z karawaną  w 30km marsz do Kingshasy. Ciężkie warunki, upał, moskity, brak świeżej wody, trupy murzynów. K. sam zapadł na atak febry( 17 tyg. przerwy). Gdy dotarli okazało się, że parowczyk ‘Florida’, którym K. miał dowodzić został rozbity. Zamiast kpt. Został mianowany pierwszym oficerem na szalupie parowej., która wyruszyła w górę Kongo. Na pokładzie był dyrektor Spółki. Po dotarciu i kilkudniowej przerwie ,wyruszono w drogę powrotną, zabierając ciężko chorego kierownika stacji( umiera w drodze). Kapitan statku rozchorował się i Konrad objął dowodzenie. Jego relacje ze Spółka nie układały się dobrze, o czym pisał do stryjenki. Po 4 atakach febry i rozczarowaniu ,postanawia zerwać umowę i wrócić do Londynu. Pozostaje tylko rozgoryczenie po ‘’cywilizacyjnej misji’’. W 1891r. przez rok odchorowuje wyprawę( miesiąc w szpitalu). Pesymizm nie pozwala mu się niczym zająć i dopiero po 14 miesiącach wraca na morze. Pływa kliperem pasażerskim ‘Torres’, znanym z szybkich rejsów do Australii. Tam poznaje Johna Galsworthy’ego, przyszłego głośnego pisarza. Odwiedza rodzinę ,a po powrocie posada na statku ‘Adowa’, który nigdy nie wypływa i tu porzucił swoje ostatnie marynarskie stanowisko. W 1894 umarł wuj Bobrowski, więź z Polską uległa osłabieniu. Konrad otrzymał spadek, co zapewniło mu niezależność przynajmniej na kilka lat. W tym czasie ukończył rękopis ‘’Szaleństwa Almayera’’, który zadedykował wujowi , a następnie wysłał go wydawcy.  Powieść ukazała się pod pseudonimem ‘’Joseph Conrad’’ rok później. Zachęcany przez nowych przyjaciół, zaczyna pracę nad kolejnym dziełem ‘’Wyrzutkiem’’, który ukazuje się w 1896r. Mógł sobie na to pozwolić dzięki pieniądzom zostawionym u przez wuja, a dodatkowo stan jego zdrowia nie zapewniał mu pracy na statku. W tym samym roku Conrad żeni się z Angeliką Jessie George, urzędniczką  15 lat młodszą od niego( pochodziła z niezbyt zamożnej rodziny mieszczańskiej, nie była dobrze wykształcona, ale za to opiekuńcza, gospodarna, cierpliwa i odznaczająca się dobrym humorem). Wyjechali do Bretanii, gdzie Joseph pracował nad nowelami i powieścią ‘’Ocalenie’’.  Spotkała go tragedia finansowa, krach przedsiębiorstwa, w które włożył wszystkie posiadane oszczędności. Zmusiło go to do zarobkowania na bieżące potrzeby. Jego życie miało wreszcie tryb jednostajny, choć pełne było kłopotów, chorób , kryzysów i załamań nerwowych. Mieszkał w wynajmowanych domach na prowincji angielskiej w odległości godz. Lub mniej od Londynu. Urodzili się mu dwaj synowie.

Treścią jego życia było pisanie. Z ogromnym wysiłkiem wśród rozterek. Był pisarzem wyjątkowo dbałym o kształt artystyczny swoich utworów. Zarazem był twórcą pracującym niesystematycznie, nerwowo, w stanach natchnieniowego uniesienia. Pisał powoli, trudność sprawiała mu angielszczyzna. Był świadomym celu kunsztownym stylista ,ale pisał w języku , którego uczyć się zaczął będąc prawie dorosłym mężczyzną. Do końca życia mówił z cudzoziemskim akcentem. Ukończenie każdej książki odchorowywał, a pracować musiał nieustannie pod groźbą potrzeb. Pożyczał od przyjaciół , otrzymał nawet specjalną zapomogą rządową. Miał reputację twórcy wybitnie uzdolnionego, ale jego książki rozchodziły się słabo i honoraria otrzymywał niskie.  Ogłasza w Tyc latach: ‘’Murzyna z załogi ‘Narcyza’ ‘’, ,, Opowieści niepokojące’’, ,, Lorda Jima’’, ,,Młodość- Jądro ciemności-U kresu sił’’ , ,, Nostroma’’, ,,Zwierciadło morza’’ , ,,Tajnego agenta’’, ,,Sześć opowieści’’ , ,, Ze wspomnień’’, ,,W oczach Zachodu’’.  Sukces odniósł powieścią, która nie należy do najciekawszych ‘’Chance’’( Pol. ‘’Traf’’). Wielki dziennik amerykański  <<New York Herald>> zapoczątkował druk tej właśnie powieści w odcinkach.  Wreszcie spłacił długi i pozbył się kłopotów materialnych. W 1914r. wyjechali do Polski na zaproszenie teściowej poznanego niedawno młodego literata. Przyjechali do Krakowa gdzie zastała ich mobilizacja więc po paru dniach wyjechali do Zakopanego , aby trzymać się na uboczu wojennego zamieszania. Groziło im internowanie, ale udało się sprawę załatwić. Dwumiesięczny pobyt pozwolił ponownie zagłębić się pisarzowi w polskie sprawy polityczne i literackie. Po powrocie do Anglii ponownie popadł w apatię. W ty czasie ukazuje się ‘’Zwycięstwo’’ i ‘’Wśród prądów’’. Napisał też jeden ze swoich najlepszych utworów ‘’Smugę cienia’’. Dłuższa opowieść wydana w 1917r., dedykowana Borysowi Conradowi. W 1916r. złożył w brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych memorandum w sprawie odbudowy niepodległej Polski z dostępem do morza pod protektoratem Anglii i Francji.

Ostatnie lata były bardziej urozmaicone. Nadal wydaje: ‘’Złotą strzałę’’, ‘’Korsarza’’, ‘’Tajnego agenta’’ i jedyny w życiu przekład komedii Brunona Winawera ‘’Księga Hioba’’. Poświęca sporo czasu na stosunki towarzyskie, gości w swoim domu coraz więcej Polaków. Zainteresowany był sprawami Polski, zajął się też tłumaczeniem swoich utworów na polski. Odbywa wycieczkę na Korsykę, spędza miesiąc w Stanach Zjednoczonych. Odmówił przyjęcia ofiarowanego mu przez króla Jerzego V tytułu szlacheckiego. 3 sierpnia 1924umiera na atak serca. Zostaje pochowany na cmentarzu w Canterbury.    Pośmiertnie wydano jeszcze tom nowel ‘’Opowieści zasłyszane’’, niedokończoną powieść ‘’Suspense’’ i tom artykułów ‘’Ostatnie szkice’’.

sie
21

‘’Opowieści wybrane’’   Joseph Conrad

1.Życie Conrada ( cześc pierwsza)

J. Conrad  urodził się jako Józef Konrad Korzeniowski, 3 grudnia 1853 roku w Berdyczowie. Ojcem jego był Apollo Korzeniowski, późnoromantyczny dramatopisarz, tłumacz(z francuskiego i angielskiego), publicysta i działacz niepodległościowy, aktywny na Ukrainie, a później w W-wie, gdzie należał do przywódców ‘’czerwonej’’ konspiracji.  Apollo pochodził z rodziny ziemiańskiej(zbiedniałej skutkiem nieumiejętnego gospodarowania, ale głównie z powodu uczestniczenia w ruchach wolnościowych, co pociągało za sobą konfiskaty). Matka Józefa pochodziła z bogatszej i mniej buntowniczej rodziny Bobrowskich (znana z urody i inteligencji, patriotka). Jej brat-Stefan był działaczem lewicy i faktycznym przywódcą powstania styczniowego w pierwszych jego miesiącach.

Apolla żandarmeria carska aresztowała w 1861r. Sąd wojskowy skazał małżeństwo na zesłanie , początkowo do Wołogdy, następnie do Czernihowa. 1862-1866 mały Konrad (tego imienia używał zawsze w stosunkach z rodziną) spędził na zesłaniu. W 1865r. zmarła matka(na gruźlicę).  W 1866r. rodzina zabrała go na roczną krucjatę( Kijów, Odessa). Do 14 roku życia chłopiec chorował( prawdopodobnie była to odmiana epilepsji). W 1868 roku ciężko chory na gruźlicę i serce Apollo został zwolniony z zesłania i wraz z synem powrócił d o Polski. Przez rok przebywali we Lwowie, następnie przenieśli się do Krakowa. Ojciec miał zamiar poświęcić się publicystyce, zmarł jednak w 1869 roku.

Opiekę nad chłopcem przejęła babka Teofila Bobrowska, następnie, już na stałe,  wuj Tadeusz Bobrowski- człowiek inteligentny, wykształcony prawnik, cieszący się poważeniem wśród ziemiaństwa polskiego na Ukrainie.  Nieufny wobec rządu carskiego, ale też  wobec ‘’zapalonych głów’’( brat Stefan i szwagier). Był ugodowcem i zwolennikiem stopniowych reform, nie wierzył w sens zbrojnego czynu niepodległościowego. Początkowo jego stosunek do siostrzeńca był oschły, z latami stawał się coraz serdeczniejszy.  W jego wychowaniu największy nacisk kładł na poczucie obowiązku i postępowanie według określonego planu życiowego.

Do 1873r. mieszkał Konrad w Krakowie (stancja przy ul. Floriańskiej). Uczył się prawdopodobnie prywatnie, bo nie zachowały się  żadne dowody uczęszczania do szkół. W 1873r. oddany zostaje do internatu  szkolnego dla sierot po powstańcach( Lwów). W 1874r. nie ukończywszy szkoły średniej opuszcza kraj ojczysty, by  poświęcić się zawodowi marynarza. Do dziś toczą się spory na temat tego, kto podjął taką decyzję. Prawdopodobnie sam chłopiec( 17 latek) chciał zakosztować życia pełnego przygód, a opiekunowie (wuj) zgodzili się na to. Pewne jest tylko to, że Józef sprawiał wiele kłopotów, nie był dobrym uczniem , miał o sobie wygórowane mniemanie, otoczenie traktował wyniośle.  Bobrowski oczekiwał pewnie, że ciężka praca, obowiązki, poczucie odpowiedzialności  i oderwanie od wygód wywrą na siostrzeńca pożądany wpływ. W grę wchodziły też względy zdrowotne- Konrad był chorowity i nerwowy, miewał ataki epileptyczne, do spacerowania po plaży wykorzystywał krokomierze morskie powietrze mogło mu pomóc. Aby ‘szkoła życia ‘ nie była zbyt ciężka, wuj przydzielił wychowankowi pensję (600rubli rocznie-całkiem spora).

sie
21

Życie Conrada ( cześć druga)

Marsylia

Język francuski znał Korzeniowski dobrze już od dzieciństwa. Znalazł się tam pod opieką rodaka i po paru tyg. Wyruszył-jako pasażer- w pierwszą podróż morską na żaglowcu ‘Mont-Blanc’, płynącym do wysp Morza Karaibskiego (XII 1874 do V1875). Następnie tym samym statkiem płynął na Haiti i Martynikę już jako praktykant (5 miesięcy). Prowadził we Francji bogate życie towarzyskie, co niezbyt korzystnie odbijało się na jego finansach. Dodatkowo wplątał się w aferę związaną z przemytem broni dla zwolenników hiszpańskiego pretendenta do tronu, Don Carlosa. Posady na statku francuskim dostać nie mógł z powodu braku zgody miejscowego konsula rosyjskiego. Wpadł w długi i pogrążył się w depresji, do której miał skłonność przez całe życie, w 1878 usiłował popełnić samobójstwo (strzelając do siebie z  pistoletu). Wezwany przez przyjaciela wuj popłacił długi i zwiększył pensję do 950rubli rocznie. IV 1875 Konrad, który brał lekcje ang. Zaciągnął się jako marynarz na parowiec brytyjski ‘’Mavis’’, płynący na Morze Czarne. Dopłynął do Anglii , do Lowestoft. Przez następne 8 lat służył na statkach brytyjskich i awansował stopniowo zdając egzaminy oficerskie. W 1886 zdał egzamin na kapitana i uzyskał obywatelstwo brytyjskie( będąc jednak nadal poddanym rosyjskim nie mógł odwiedzić rodzinnych stron). Z wujem widział się tylko raz w 1883, przez parę tyg., prowadzili jednak obszerną korespondencję. Listy Korzeniowskiego spłonęły, ale zachowane listy Bobrowskiego są głównym dokumentem dla biografii  pisarza. W ciągu tych 8 lat ,prócz krótkich rejsów z której przywoził Jack daniels i nowe opowieści, odbył Conrad 5 wielkich podróży (dwie do Australii, jedna na Archipelag Malajski i dwie do Indii). Nadal pływa jako pierwszy oficer. Szczególnie owocne są rejsy między lokalnymi portami Borneo i Celebesu ( z tamtych stron wywodzą się bohaterowie pierwszych książek). W 1887 (J.C. ma 30 lat)zapomogi od wuja wstrzymane, zaznacza on w swoim memoriale, że ‘’wyprowadzenie P. Konrada na człowieka kosztowało-oprócz danych na kapitał- 17 453 ruble. W 1888 K. obejmuje w Bangkoku komendę barku ‘Otago’ płynącego do Australii. Sprawdził się. Posadę porzucił jednak , zapewne po otrzymaniu rekuzy na wyspie Mauritius od panny E. Renouf.  Nie chciał wracać w to miejsce, a statek kursował między Mauritiusem a Australią. W 1889 przypłynął do Europy i dostał wiadomość o zwolnieniu z poddaństwa rosyjskiego. Pracował w londyńskiej spółce handlowej, której był udziałowcem (za pieniądze wuja). Wtedy właśnie zaczyna pisać(trochę z braku innych zajęć, jak twierdził) swoją pierwszą powieść ‘’Szaleństwo Almayera’’. Chce rozpocząć pracę w nowej Spółce Akcyjnej do Handlu z Górnym Kongo, ale że pertraktacje odbywają się powoli-postanawia odwiedzić strony rodzinne. Dowiedział się, że dzięki  wdowie po kuzynie Bobrowskich obiecano mu posadę dowódcy rzecznego parowczyka, obsługującego stacje handlowe Spółki w Kongo.